Rywalizacji w Kielcach część pierwsza
Dziś w ramach rozgrywek Pucharu Polski, w sobotę już w Ekstraklasie. Biała Gwiazda rozpoczyna tydzień rywalizacji z Koroną Kielce. Początek spotkania o 20.45 na Kolporter Arenie. 
Mecz w Kielcach da nam odpowiedź, ile warta jest Wisła bez Carlitosa. Hiszpański napastnik, mający na koncie już siedem ligowych bramek, dostał tym razem wolne od Kiko Ramireza. Zastąpić może go Denys Balanyuk, w ostatnich dniach uprawniony do gry. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy na przedmeczowej konferencji prasowej chwalił też Kamila Wojtkowskiego, który w spotkaniu z Piastem dał bardzo dobrą zmianę. Być może to jeden z tych zawodników, którzy dziś dostaną swoją szansę. Kadra Wisły nadal będzie bowiem osłabiona brakiem kilku ważnych zawodników. Na murawie na pewno nie zobaczymy Arkadiusz Głowackiego, Frana Veleza, Marko Kolara, Jakuba Bartkowskiego, Juliana Cuesty i Zdenka Ondraska.
Spotkanie zapowiada się wyjątkowo trudno. Kielecki zespół – kolokwialnie mówiąc – nigdy nie leżał Białej Gwieździe, zwłaszcza gdy mecze toczyły się na stadionie naszego rywala. Wystarczy wspomnieć, że w ubiegłym sezonie dwa takie spotkania zakończyły się porażkami Wisły. W sezonie zasadniczym o wyniku przesądził zdobyty w doliczonym czasie gry gol Jacka Kiełba, natomiast już w rundzie finałowej, przy sporej pomocy sędziów, gospodarze wygrali 3:2.
Korona to obecnie dziewiąta drużyna Lotto Ekstraklasy, mająca na swoim koncie jedenaście punktów, a więc pięć mniej niż podopieczni Kiko Ramireza. W poprzedniej rundzie Pucharu Polski zawodnicy Gino Lettieriego – nie bez problemu - uporali się w Sosnowcu z tamtejszym Zagłębiem. W ciągu regulaminowych 90 minut bramki nie padły, natomiast już w dogrywce kibice obejrzeli trzy trafienia. Na gole Soriano i Możdzenia, gospodarze odpowiedzieli tylko jednym – Tomasza Nawotki.
Nauczeni doświadczeniem z poprzednich lat, mamy nadzieję, że Wiślacy nie odpuszczą rywalizacji w Pucharze Polski, a w Kielcach zrobią kolejny krok w drodze na Stadion Narodowy. Jeśli Białej Gwieździe uda się awansować dalej, w ćwierćfinale czekać będzie zwycięzca rywalizacji Cracovia - Zagłębie Lubin. Czyżby więc derby? Nie mamy nic przeciwko. I niech będzie to dla Wisły tylko dodatkową mobilizacją.
Dominik Budziński