Strefa Wisły

Pokaz nieporadności - PP: Korona 1:0 Wisła

Ten tydzień dla każdego Wiślaka upływa zdecydowanie pod znakiem korony - los sprawił, że w odstępie kilku dni Biała Gwiazda dwukrotnie miała zmierzyć się z Koroną Kielce na jej terenie. Pierwszą część mamy już za sobą i choć chcielibyśmy o niej jak najszybciej zapomnieć, to dopóki piłkarze nie wymażą nam z pamięci meczu w ramach Pucharu Polski wyraźnym zwycięstwem, naszym obowiązkiem jest grzmieć - Wisła przegrała wczoraj 0:1 z kielczanami grającymi większość czasu w 10, błaźniąc się na całej linii.

GM 4716

Trener Kiko Ramirez postanowił użyć środowego meczu Pucharu Polski do swego rodzaju przeglądu kadry. Dał on pokazać się kilku piłkarzom, którzy do tej pory nie mieli okazji zaprezentować swoich umiejętności w dłuższym wymiarze czasowym. Mimo to, na papierze wyjściowa XI wyglądała naprawdę przyzwoicie. 

Wisła mogła to spotkanie rozpocząć w wymarzony dla siebie sposób - od szybkiej bramki. Po serii błędów gospodarzy piłkarze Białej Gwiazdy mieli dwie dogodne okazje, ale nowy nabytek Wisły, Denys Balanyuk, nie zachował się najlepiej, zbyt długo zwlekając ze strzałem i ostatecznie został zablokowany. Krakowianie ruszyli jednak za ciosem. Swoją okazję miałby również Kamil Wojtkowski, ale niestety zawiodło przyjęcie. Korona próbowała jakoś się odgryźć, lecz jej akcje nie przynosiły realnego zagrożenia. Zaczął się brzydki okres gry, pełen ostrych fauli, żółtych kartek i spięć pomiędzy zawodnikami obu zespołów. Szczególnie w protokole zapisał się Jakub Żubrowski, który w 33. minucie, mając już na koncie żółtą kartkę, powstrzymał sunącego z kontrą Wojtkowiaka, za co otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Młody skrzydłowy Wisły zachował się jak stary wyjadacz i wszystko wskazywało na to, że od teraz razem z kolegami z drużyny przycisną Złocisto-Krwistych i szybko otworzą worek z bramkami. Defensywa Korony i tak sprawiała już wrażenie nieco zagubionej, a ta czerwona kartka miała być gwoździem do trumny. Miała być, ale nie była.

Do końca pierwszej części gry w zasadzie nie wydarzyło się już nic specjalnego. Piłka głównie fruwała w powietrzu, a na murawie wciąż widzieliśmy mnóstwo walki, nierozważnych wślizgów i... niedokładności. 

Druga połowa ponownie rozpoczęła się dla przyjezdnych całkiem obiecująco. Najpierw z dystansu próbował Wojtkowski, ale jego techniczny strzał przeleciał minimalnie obok słupka. Później Kamil obsłużył wybornym podaniem Rafała Boguskiego, który stanął oko w oko z Maciejem Gostomskim, lecz... trafił prosto w niego! Zaraz potem znów przyspała obrona gospodarzy i długie podanie za plecy stoperów trafiło do wbiegającego Wojtkowskiego, który to również nie wykorzystał znakomitej okazji. Po tych dwóch kapitalnych szansach gra Wisły niespodziewanie oklapła i przez długi, długi czas widzieliśmy ciągle jedno i to samo: broniącą się całym zespołem Koronę i bezradną wobec tych zasieków Wisłę, której jedynym pomysłem było krosowe podanie z pominięciem środka pola w stylu "a nuż się uda". Mecz zbliżał się ku końcowi, a na tablicy wciąż widniał bezbramkowy remis. Kolejną próbę zaliczył Wojtkowski, ale Gostomski bez problemu wyłapał jego strzał. Na koniec z większej odległości kropnął jeszcze Halilović, jednak niestety w środek bramki. To był ostatni akord tego meczu - sędzia zarządził dogrywkę.

Dodatkowe 30 minut zaczęło się dla Wisły od ciężkiego knock-downu. Już w 92. minucie spotkania prowadzenie dla Korony po dośrodkowaniu z rzutu wolnego dał uderzający z najbliższej odległości Dibrlij Diaw, a to oznaczało dla krakowian poważne kłopoty. Wiślacy wciąż nie potrafili znaleźć recepty na świetnie broniącą ekipę trenera Gino Lettieriego, nieustannie bijąc głową w mur. Zakończył się pierwszy kwadrans. Przed zmianą stron Kiko Ramirez postanowił mocno wstrząsnąć swoją ekipą, pobudzając ich do walki i wykrzykując w ich kierunku różne podpowiedzi. Jego podopieczni od razu ruszyli do ataku. Z dystansu strzelał Jesus Imaz, ale niewiele się pomylił. Następnie z rzutu wolnego strzelał Wojtkowski. Piłka odbiła się jeszcze od pleców Imaza i zmierzała wprost do bramki Korony, jednak fantastycznym refleksem wykazał się golkiper gospodarzy, parując jeszcze piłkę nad poprzeczkę. Niebawem ponownie strzelał Imaz - i ponownie niecelnie. To była w zasadzie ostatnia szansa Wisły. Do końca spotkania to gospodarze utrzymywali się przy piłce, kradnąc cenne sekundy i ostatecznie udało im się utrzymać jednobramkowe prowadzenie. Wiślacy po 90 minutach gry w przewadze nie potrafili znaleźć drogi do bramki kielczan i po bardzo słabym spotkaniu żegnają się z Pucharem Polski na etapie 1/8.

Korona Kielce 1:0 Wisła Kraków

92' Diaw

Wisła: Buchalik - Cywka, Arsenić, Gonzalez, Sadlok - Basha (84' Pol Llonch) - Wojtkowski, Victor Perez (70' Jesus Imaz), Halilović, Boguski (77' Brożek) - Balanyuk

Korona: Gostomski - Rymaniak, Kovacević, Diaw, Gardawski - Burdenski (46' Możdżeń), Żubrowski - Kiełb (79' Cebula), Cvijanović, Jukić - Górski(46' Miś)

żółte kartki: Górski, Żubrowski, Kiełb, Rymaniak, Możdżeń - Victor Perez, Arsenić, Sadlok

czerwona kartka: Żubrowski

Back to Top