Strefa Wisły

Lekcja od lidera

Jeśli wierzyć maksymie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to dziś mieliśmy tego dobry przykład. Wisła zaczęła mecz w Białymstoku lepiej, ale dwóch świetnych okazji nie wykorzystał Carlitos. Później na murawie rządziła już Jagiellonia i ostatecznie pokonała Białą Gwiazdę 2:0.

 

Wisła po raz kolejny zmuszona była wystąpić w eksperymentalnym zestawieniu defensywym. Duet stoperów tworzyli bowiem Marcin Wasilewski i wracający do gry po dłuższej absencji – Fran Velez. Po ośmiu minutach sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. „Wasyl” znów zgłosił problem mięśniowy, a jego miejsce na murawie zajął Petar Brlek. To wymusiło kolejne roszady. Tomasz Cywka powędrował na prawą stronę obrony, a miejsce obok Veleza zajął Arsenić.

Mimo tych problemów, podopieczni Joana Carillo dobrze weszli w mecz. W 11 minucie Mitrović zagrał w pole karne do Carlitosa, ale ten nieczysto uderzył w futbolówkę. O ile tę sytuację można nazwać niezłą, to trzy minuty później hiszpański snajper miał już prawdziwą „setkę”. Jeszcze kilka miesięcy temu Carlitos zapytałby bramkarza, w który róg ma zmieścić futbolówkę. Na wiosnę Hiszpan to jednak cień samego siebie, co potwierdził w tej sytuacji, uderzając obok bramki.

W następnych minutach mecz się wyrównał, a na murawie zapanowała duża nerwowość. Żółte kartki obejrzeli Novikovas i Romańczuk. Ten drugi mógł, a może nawet powinien z boiska wylecieć. Jego atak łokciem na Pola Lloncha nie kwalifikował się jednak – według arbitra – na pokazanie drugiego napomnienia.

Gospodarze wyglądali coraz groźniej, co chwilę wybijając kolejne rzuty rożne. Ich upór w końcu został nagrodzony, choć nie po stałym fragmencie gry. Świetną akcję lewą stroną przeprowadzili Guilherme i Frankowski, a piłkę do siatki skierował ten drugi. Do przerwy nic już się nie zmieniło.

W 51 minucie w końcu dobrze zachował się Carlitos. Hiszpan sprytnie zwiódł jednego z defensorów, ale do jego zagrania wzdłuż bramki nie doszedł żaden z kolegów. Kolejne minuty to bardzo mądra gra Jagielloni. Podopieczni Ireneusza Mamrota spokojnie rozgrywali futbolówkę, a Wiślacy byli zmuszeni do nieustannego biegania za nią. W 69 minucie szansę miał jeszcze Jesus Imaz, ale jego strzał został zablokowany.

Z minuty na minutę Biała Gwiazda słabła, a w 78 minucie gospodarze zadali decydujący cios. Novikovas dośrodkował z rzutu rożnego, najwyżej do piłki wyskoczył Mitrović (niestety ten w żołto-czerwonej koszulce) i bez problemu pokonał Cuestę – 2:0.

Do końca spotkania wiele się nie wydarzyło. Wisła nie wywozi z Białegostoku żadnego punktu, a jej sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej nieciekawa. Wystarczy wspomnieć, że nad dziewiątą Arką Gdynia mamy w tym momencie tylko trzy punkty przewagi, a na horyzoncie jeszcze m.in. mecze z Legią czy Lechem. I choć gra momentami mogła napawać optymizmem, to fakty są brutalne. Podopieczni Joana Carillo zdobyli zaledwie 6 punktów w 5 meczach, grając w większości z drużynami z dolnej ósemki. W najbliższej kolejce na Reymonta przyjedzie Śląsk Wrocław. Nie trzeba chyba wspominać, że trzy punkty w tym meczu to absolutny obowiązek.

Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 2:0 (1:0)

Bramki: Frankowski 41’ Mitrović 77’

Jagiellonia: Pawełek - Burliga, Runje, Mitrović, Guilherme – Frankowski (Bodvarsson), Romańczuk, Wlazło, Pospisil, Novikovas (Lazarević) – Bezjak (Sheridan)

Wisła: Cuesta – Palcić, Velez, Wasilewski (Brlek), Arsenić – Imaz (Brożek), Llonch, Mitrović, Cywka, Boguski (Małecki) - Carlitos

/ Dominik Budziński

Back to Top