Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Przybyć, zobaczyć i zwyciężyć! Śląsk - Wisła

Napędzona fantastycznymi rezultatami i jeszcze lepszą postawą na boisku drużyna kontra zespół mający swoje problemy, ale nastawiony bardzo ofensywnie - tak w skrócie zapowiada się 7. kolejka Ekstraklasy dla Białej Gwiazdy, która udaje się na swój trzeci wyjazd w tym sezonie. Tym razem Wiślacy jadą do Wrocławia, by zmierzyć się z tamtejszym Śląskiem. Początek meczu już dzisiaj o godzinie 18:00.

BAZ180825 6388

Pozycja Śląska w ligowej tabeli nie do końca odzwierciedla faktyczne możliwości tego zespołu. Dopiero 11. miejsce z zaledwie 6 punktami po 6 meczach raczej nie budzi większego respektu u kolejnych rywali. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom. Wojskowi bowiem starają się grać całkiem efektowny futbol nastawiony przede wszystkim na ofensywę. To właśnie z przodu dysponują najszerszym wachlarzem rozwiązań i zawodnikami po prostu najlepszymi. Błyszczący od pierwszej kolejki nieprzeciętną jak na polskie realia techniką Irańczyk Farshad Ahmadzadeh sprowadzony w letnim okienku transferowym, jeden z najlepszych strzelców ligi w ostatnich latach Marcin Robak, doświadczony Arkadiusz Piech, czy znany już powszechnie w naszej lidze Słowak Robert Pich to główni odpowiedzialni za dobrą postawę Śląska z przodu. Gdyby jeszcze dorzucili do tego solidną grę w defensywie... Na razie jednak drużyna jest w fazie przebudowy i nowy trener, pan Dariusz Dudek musi jeszcze trochę pogłówkować, by cały mechanizm zatrybił. Nie można mu jednak odmówić pomysłu na grę i ciekawie zapowiadającej się współpracy.

Tak samo, jak nie można odmówić zarządowi Śląska działań, które wydatnie mają pomóc w zrealizowaniu wizji nowego szkoleniowca oraz osiągnięciu zamierzonych celów, które z pewnością sięgają wyżej niż tylko walka o utrzymanie. Oprócz wymienionego wcześniej Farshada do Wrocławia ściągnięto dwa renomowane nazwiska w polskiej piłce: Wojciecha Gollę, który z powodzeniem radził sobie w NEC Nijmegen, a także Łukasza Brozia sprowadzonego z Legii Warszawa - a więc ludzi mających zaradzić na ewidentne braki w defensywie. Listę przybyłych do klubu uzupełniają: Dariusz Szczerbal (bramkarz, Piast Żmigród), Mateusz Radeck i Damian Gąskai (środkowi pomocnicy, Wigry Suwałki), Jakub Łabojko (środkowy pomocnik, Raków Częstochowa) oraz Daniel Szczepan (napastnik, GKS Jastrzębie). W szatni doszło za to do wielkiego wietrzenia. Szeregi wrocławian opuścili: Jakub Kosecki (Adana Demirspor, Turcja), Adrian Łyszczarz (GKS Katowice), Sito Riera (Enosis Neon Paralimni, Cypr), Sebastian Bergier (Stal Mielec), Maciej Bulawski (Skra Częstochowa), Kamil Vacek (Odense BK, Dania), Konrad Poprawa (Wigry Suwałki), Oktawian Skrzecz (Korona Kielce), Adam Kokoszka (Zagłębie Sosnowiec), Dominik Budzyński (ŁKS Łódź), Łukasz Madej (koniec kariery), a także zawodnicy, którym skończyło się wypożyczenie - Michał Mak, Mateusz Lewandowski (obaj Lechia Gdańsk), Tim Rieder (FC Augsburg, Niemcy), a także znany z występów z Białą Gwiazdą na piersi Boban Jović (Bursaspor, Turcja). Trzeba zatem przyznać, że doszło tam do małej rewolucji, a nowy trener ma nad czym pracować, by scalić ze sobą całą grupę.

Jak zostało już wspomniane wcześniej, obecne rezultaty Śląska znacznie odbiegają od możliwości poszczególnych piłkarzy w ich szeregach. Dość powiedzieć, że przed tygodniem dostarczyli beniaminkowi ligi - Zagłębiu Sosnowiec, które zbiera z reguły tęgie baty od reszty stawki - drugą (po uprzednim zwycięstwie z Pogonią Szczecin) zdobycz punktową, remisując na wyjeździe 3:3. Tak właśnie wygląda aktualnie Śląsk - mocny w ataku, słaby z tyłu. Jedynym zwycięstwem, jakie udało się do tej pory osiagnąć wrocławianom jest triumf przed własną publicznością nad "walczącą o mistrzostwo" Cracovią na inaugurację rozgrywek 3:1. Kwestią czasu wydaje się jednak, kiedy coś "zaskoczy" w tej drużynie i zacznie punktować na miarę swojego potencjału. Miejmy tylko nadzieję, że ta sobota, to jeszcze za wcześnie na takie sukcesy...

Nad grą Wiślaków wzdycha obecnie cała piłkarska Polska. Niebywałe zaangażowanie, efektowne akcje, piękne bramki, mnóstwo okazji strzeleckich, konsekwencja w defensywie... Biała Gwiazda pod wodzą trenera Macieja Stolarczyka wreszcie wygląda na drużynę kompletną, której w naszej lidze brakowało od dawna. Co najważniejsze, nie można jednak osiąść na laurach - tylko dalsza ciężka praca może pozwolić na osiągnięcie czegoś więcej niż tylko "5 minut sławy" i zaledwie dobry start. Ponoć prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym jak kończą. Piłka nożna ma jednak to do siebie, że aby skończyć w blasku chwały, już od początku trzeba budować swoją silną pozycję i konsekwentnie dążyć do celu przez cały sezon. Pojedynek ze Śląskiem jest dla Wiślaków kolejnym testem charakteru i jednym z trzydziestu pozostałych papierków lakmusowych, które pokażą, czy na obecnie sypane wokół nich pochwały zasługują.

Mecz 7. kolejki Ekstraklasy jest też bardzo ważny z powodów psychologicznych. Jest to bowiem ostatnia seria gier przed przerwą reprezentacyjną, podczas której kluby bedą miały okazję jeszcze popracować nad swoimi niedoskonałościami. Warto byłoby więc spędzić ten czas w dobrych nastrojach, najlepiej z kolejnymi trzema punktami w garści.

Jak wygląda sytuacja kadrowa obu drużyn? Całkiem podobnie. Zarówno trener Dudek, jak i trener Stolarczyk nie będą mogli skorzystać z usług kilku swoich zawodników. W przypadku Śląska na liście nieobecnych wymienia się nazwiska: Łukasza Brozia, Djordje Cotry, Daniela Szczepana oraz Igorsa Tarasovsa. Wszystkie te absencje są spowodowane kontuzjami piłkarzy. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy będzie musiał sobie radzić bez Jakuba Bartosza, któremu także doskwiera drobny uraz, a także Patryka Małeckiego, który otrzymał propozycję transferu last-minute ze Spartaka Trnava, w związku z czym został odsunięty od meczowej kadry, by mógł spokojnie uporządkować te sprawy. Jak zaznaczył na konferencji prasowej trener Stolarczyk, chce on mieć do dyspozycji zawodników z czystą głową, całkowicie skupionych na meczu, a tego w tym momencie od Małego otrzymać nie może. Wątpliwym wciąż pozostaje występ wracającego po kontuzji Mateja Palcicia.

Historia rywalizacji Śląska Wrocław i Wisły Kraków jest już bardzo długa. Pod warsztat warto wziąć jednak przede wszystkim tę najnowszą - od sezonu 2008/09, kiedy to wrocławianie po latach przerwy wrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Od tamtej pory obie drużyny mierzyły się ze sobą w lidze 22 razy. Co ciekawe, minimalnie lepszy bilans tych starć mają wrocławianie, którzy zwyciężali 9-krotnie przy 8 zwycięstwach Wisły i 5 remisach. Dzisiejsze starcie będzie więc doskonałą okazją do wyrównania tej statystyki. Ostatnie wspomnienia Białej Gwiazdy z meczów przeciwko Śląskowi są jednak bardzo przyjemne. Zwycięstwo 3:1 przy Reymonta wiosną 2018 zapewniły trzy bramki Carlitosa. Natomiast ostatni mecz przy Oporowskiej to także triumf Wiślaków, tym razem po golach dwóch Hiszpanów: Carlitosa i Jesusa Imaza.

Dzisiejszy pojedynek zapowiada się naprawdę ciekawie. Podrażnieni swoimi niepowodzeniami gospodarze na pewno dołożą wszelkich starań, by uprzykrzyć życie znajdującej się na fali krakowskiej Wiśle. Goście będą mieli jednak na pewno inne plany na ten wieczór. Czy Wiślacy będą w stanie wywieźć z Wrocławia kolejny komplet punktów? Przekonamy się już niebawem!

 

 

Back to Top