[ZAPOWIEDŹ] Warto byłoby wygrać - Wisła-Zagłębie Sosnowiec
Na zakończenie 13. serii gier w Lotto Ekstraklasie wszystkie oczy w piłkarskiej Polsce są zwrócone na Kraków. Na stadion przy Reymonta 22 rozegrane zostanie bowiem ostatnie starcie tej kolejki: Wisła podejmie beniaminka ligi, Zagłębie Sosnowiec. Początek tego meczu już dziś o godzinie 18:00.

Ktoś może powiedzieć, że przed Wiślakami zadanie banalne. Zagrają bowiem przed własną publicznością, są w dobrej formie, co udowodnili w ostatnim meczu z Legią w Warszawie, a naprzeciw nich stanie dziś czerwona latarnia ligi, która ma ogromne problemy z punktowaniem w premierowym dla siebie sezonie w Ekstraklasie po długiej przerwie. Takie podejście jest jednak bardzo niebezpieczne. Ekstraklasa jest bardzo ciekawą ligą głównie z jednego powodu - tu każdy może wygrać z każdym. O tym fakcie świadczyć może chociażby bardzo spłaszczona tabela, w której lidera od dolnej ósemki dzieli zaledwie 8 punktów, a środek tabeli ma przewagę nad miejscem spadkowym marnych 5 oczek.
Trzeba natomiast przyznać, że tegoroczni beniaminkowie rzeczywiście nie spisują się najlepiej. O ile Miedź Legnica stara się grać piłkę przyjemną dla oka, lecz nie przynosi jej to zbyt wielu punktów, to Zagłębie Sosnowiec wygląda po prostu słabo. W pierwszych 11 meczach zdobyli oni zaledwie 7 punktów i zamykają ekstraklasową tabelę. To poskutkowało zmianą na stanowisku szkoleniowca: Dariusza Dudka przed poprzednią kolejką zastąpił Litwin, Valdas Ivanauskas. Efekt nowej miotły zadziałał. Zagłębiacy z nowym trenerem za sterami od razu pokonali na własnym stadionie Miedź 3:1. Dubletem w tamtym meczu może pochwalić się Szymon Pawłowski. To właśnie on do spółki z Konradem Wrzesińskim i Vamarą Sanogo wydają się być najmocniejszymi ogniwami w ekipie z Sosnowca.
O ile w ofensywie sosnowiczanie nie wyglądają wcale źle, to ich gra defensywna momentami woła o pomstę do nieba. Tylko legnicka Miedź straciła na ten moment więcej bramek od nich, a to wszystko z powodu tego, że wczoraj przyjęła 5 bramek od Śląska. Starcie z najlepszą ofensywą ligi, którą dysponuje Biała Gwiazda, może być zatem walką bata z gołym tyłkiem... Pod warunkiem rzecz jasna, że Wiślacy zagrają na miarę swoich możliwości.
Dla krakowian dzisiejszy mecz jest o tyle ważny, że w przypadku zwycięstwa utrzymają oni bezpośredni kontakt ze ścisłą czołówką, tracąc wówczas do liderującej Lechii tylko jeden punkt. Po dramatycznym występie w pierwszej połowie spotkania w Warszawie i niewiarygodnym odwróceniu losów po zmianie stron Wiślacy z pewnością bedą chcieli dziś udowodnić swoją wartość na boisku. W grę będzie dziś wchodził tylko ostateczny triumf.
Sytuacja kadrowa obu drużyn jest stosunkowo dobra. W Zagłębiu kontuzje leczą Martin Pribula i Tomasz Nowak. Natomiast trener Maciej Stolarczyk będzie musiał radzić sobie bez leczących poważne urazy Marko Kolara oraz Tibora Halilovicia. Jak zapowiadał szkoleniowiec Białej Gwiazdy na przedmeczowej konferencji prasowej, obaj Chorwaci powinni wrócić do treningów z pełnym obciążeniem po następnej przerwie reprezentacyjnej, czyli mniej więcej za 2-3 tygodnie. W mediach krąży informacja, jakoby chwilę wytchnienia mieli dziś otrzymać Jesus Imaz oraz Zdenek Ondrasek, którzy ponoć mają zacząć na ławce rezerwowych, a w ich miejsce mają pojawić się Kamil Wojtkowski i Paweł Brożek. Czy faktycznie to jest plan Stolarczyka na dzisiejszą rywalizację, dowiemy się już niebawem.
Ostatnia historia rywalizacji Wisły Kraków z Zagłębiem Sosnowiec nie jest zbyt bogata, a to wszystko z powodu długiej nieobecności Ślązaków w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Ich ostatnia przygoda z Ekstraklasą trwała zaledwie jeden sezon. Było to w kampanii 2007/08. Wówczas Wiślacy wygrali oba spotkania: 3-1 na wyjeździe i 4-0 przy R22. Piłkarze z Sosnowca od lat jednak regularnie byli oponentami Białej Gwiazdy w przedsezonowych meczach kontrolnych, w których z reguły stanowili dla Wisły niemałe wyzwanie. Ich ostatnia taka potyczka miała miejsce w lipcu 2017, a ostateczny rezultat to wysokie zwycięstwo sosnowiczan aż 4-1.
Najgorsze, co można zrobić przed spotkaniami takimi jak dziś, to dopisać Wiślakom 3 punkty jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Pewnym jest, że Zagłębiacy będą mocno zmotywowani, by pójść za ciosem i wreszcie zacząć regularnie punktować, a także, by pokazać się nowemu szkoleniowcowi. Nie ma więc wątpliwości, że będą oni grać zawzięcie i nie oddadzą skóry za darmo. Kluczem do zwycięstwa gospodarzy będzie dzisiaj zagrać "swoje". Jeżeli tylko piłkarze Wisły zaprezentują to, co mają najlepsze, to o wynik możemy być spokojni.