Strefa Wisły

Słaby wynik, słaba gra – Wisła remisuje z Zagłębiem

Nie tak wyobrażali sobie poniedziałkowy wieczór kibice Wisły. Po wygranych derbach Krakowa i punkcie przywiezionym z trudnego terenu w Warszawie, Białą Gwiazdę miało czekać teoretycznie łatwiejsze zadanie. Na Reymonta przyjechało ostatnie w tabeli Zagłębie Sosnowiec i sensacyjnie odebrało Wiśle punkty. Mecz zakończył się remisem 2:2.

IMG 7132

Pierwsza niespodzianka miała jednak miejsca już przed meczem. Maciej Stolarczyk zaszokował, sadzając na ławce rezerwowych dwóch najlepszych strzelców – Zdenka Ondraska i Jesusa Imaza. Swoją szansę od pierwszej minuty dostali tym razem Paweł Brożek i Kamil Wojtkowski.

Jeśli ktoś myślał, że grając na pół gwizdka Wisła i tak spokojnie poradzi sobie z Zagłębiem, to szybko musiał swoje oczekiwania zweryfikować. Od początku meczu to goście byli stroną przeważającą, a jedyny piłkarzem ubranym w czerwoną koszulkę, który starał się brać grę na siebie, był wspomniany już Wojtkowski.

W 33 minucie dostaliśmy pierwsze poważne ostrzeżenie. W sytuacji sam na sam Mateusz Lis okazał się jednak lepszy od Konrada Wrzesińskiego. To podziałało na Wisłę ożywczo i w kolejnych minutach stworzyła ona sobie kilka niezłych okazji. Najpierw groźnie strzelał Wojtkowski, po chwili strzał Pietrzaka wylądował na słupku, a w doliczonym czasie pierwszej połowy Piotr Polczak sfaulował Pawła Brożka w polu karnym. Najpierw „Brozio” dostał od arbitra kartkę za symulowanie, ale po interwencji systemu VAR zmienił decyzję i wskazał na wapno. Jedenastkę pewnie wykorzystał Dawid Kort i do przerwy było 1:0.

Tym razem drugie 45 minut nie wyglądało tak jak w Warszawie. W 55 minucie Zagłębie dopięło swego, doprowadzając do wyrównania. Alexandre Cristavao przymierzył po długim rogu, piłka jeszcze delikatnie odbiła się od Macieja Sadloka i wpadła do siatki. Pięć minut później podopieczni Stolarczyka mogli już przegrywać, ale uderzenie Adama Banasiaka zatrzymało się na słupku. Po chwili swoją sytuację miała też Wisła. Wojtkowski świetnie obsłużył Pawła Brożka, ale napastnik Białej Gwiazdy uderzył wprost w Dawida Kudłę.

W międzyczasie na murawie pojawiła się dwójka Ondrasek – Imaz i w 81 minucie drugi z wymienionych doprowadził stadion do euforii. Rafał Boguski zagrał sprytnie między nogami jednego z defensorów gości, a Hiszpan huknął pod poprzeczkę, ponownie wyprowadzając krakowian na prowadzenie. Radość nie trwała długo. Zaledwie trzy minuty później Christavao trafił do siatki po raz drugi, tym samym zapewniając beniaminkowi cenny remis.

Wisła po raz kolejny w tym sezonie nie potrafiła wygrać spotkania na swoim stadionie, przez co najbliższe kilka dni zamiast na drugim, spędzi na czwartym miejscu w tabeli. Okazja do rehabilitacji już w najbliższy piątek. Rywalem Białej Gwiazdy będzie Piast Gliwice.

 

Wisła Kraków – Zagłębie Sosnowiec 2:2 (1:0)

Bramki: Kort 45, Imaz 81 – Christavao 55, 84

Wisła: Lis – Pietrzak, Wasilewski, Sadlok, Bartkowski – Kostal, Basha, Kort (Arsenić), Boguski, Wojtkowski (Imaz) – Brożek (Ondrasek)

Zagłębie: Kudła – Heinloth, Jędrych, Polczak, Mraz – Wrzesiński, Babiarz, Banasiak (Vokić), Pawłowski, Udovicić (Torunarigha) – Christavao (Mello)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Widzów: 11 243

Dominik Budziński

Back to Top